Joga nidra – co to jest i dlaczego kobiety po 40 pytają mnie o nią częściej niż o vinyasę

22 maja 2026
|
No comments

Słyszałaś o pojęcie „joga nidra”, ale nie wiesz czy to „prawdziwa joga”? Podczas gdy vinyasa angażuje ciało do działania, nidra robi coś innego – przełącza układ nerwowy ze stanu gotowości bojowej w tryb głębokiej regeneracji. I właśnie dlatego kobiety po 40 pytają mnie o nią coraz częściej.

R E K L A M A

Pranamat kod rabatowy

Ostatnio coraz więcej kobiet, które przychodzą na moje zajęcia i warsztaty, pyta mnie o jedno i to samo: „Ania, co to właściwie jest ta joga nidra? Bo słyszałam, że się tylko leży i to chyba nie jest prawdziwa joga?”

Rozumiem tę wątpliwość w stu procentach. Sama przez lata prowadziłam głównie vinyasę – dynamiczną, angażującą, z przepływami, muzyką i podniesionym tętnem. Ale z czasem zaczęłam obserwować, że kobiety po 40 coraz częściej pytają właśnie o nidrę. Nie o kolejną sekwencję asan, nie o odchudzanie przez jogę, nie o „wyzwania elastyczności”. O nidrę.

I nie bez powodu.

Czym jest joga nidra?

Joga nidra to praktyka, podczas której leżysz na macie i słuchasz. Głos nauczyciela (albo nagranie) prowadzi Cię przez różne techniki, np. rotację świadomości po różnych częściach ciała – od palców lewej stopy przez kostki, łydki, kolana, aż po czubek głowy. Nie musisz się ruszać, nie musisz „skupiać się na oddechu” przez pół godziny, nie musisz walczyć z myślami i bezskutecznie próbować je „wypuścić”.

Brzmi prosto. Bo jest prosta.

Ale to, co dzieje się w Twoim układzie nerwowym podczas tej praktyki, jest wszystkim, tylko nie banalnym.

Podczas jogi nidra mózg przechodzi przez stany wolniejszych fal – od alfy (spokój, lekkość, ta przyjemna senność przed zaśnięciem) do tety (stan tuż przed zaśnięciem, kiedy pojawiają się obrazy i skojarzenia). W tym miejscu układ nerwowy przełącza się z trybu sympatycznego – czyli „walcz, uciekaj, bądź gotowa” – na tryb przywspółczulny, czyli „odpoczywaj i regeneruj”.

Dla kobiety, która od lat funkcjonuje w chronicznym stresie, to nie jest mała zmiana. To jest fundamentalne przełączenie, którego wiele z nas nie doświadcza nawet podczas snu.

Dlaczego nie wystarczy vinyasa?

Zanim przejdę dalej – ważne zastrzeżenie. Vinyasa to świetna praktyka. Wzmacnia, uwalnia napięcia przez ruch, poprawia krążenie, doskonale wpływa na układ mięśniowo-szkieletowy.

Ale vinyasa to narzędzie aktywne. Jej działanie na układ nerwowy jest podobne do szybkiego spaceru albo pływania – mobilizuje, angażuje, pobudza. Dla kogoś, kto jest chroniczne pobudzony – kortyzol wysoki, barki spięte, oddech płytki przez cały dzień – dodawanie kolejnej aktywności to nie zawsze to, czego ciało potrzebuje.

Wyobraź sobie, że Twój układ nerwowy to silnik, który od lat pracuje na najwyższych obrotach. Vinyasa jest jak jazda rowerem – ruch, który trochę rozładowuje ciśnienie i sprawia, że „masz z głowy” trening. Nidra jest jak wyłączenie silnika i pozwolenie mu naprawdę ostygnąć.

Oba działania są potrzebne. Ale przy chronicznym przeciążeniu – a właśnie z nim przychodzi większość kobiet po 40, które mnie szukają – często potrzebne jest najpierw to drugie.

Co się zmienia po czterdziestce?

Po 40-tce zmienia się kilka rzeczy naraz. Poziom estrogenów i progesteronu spada, przez co ciało traci naturalne „bufory” dla kortyzolu. Regeneracja nocna staje się płytsza – śpisz 7 godzin, ale wstajesz zmęczona. A układ nerwowy, który przez lata pracował bez odpowiedniej regeneracji, coraz trudniej przełącza się w tryb spokoju.

Kobiety, które przychodzą na moje warsztaty, często opisują to podobnie: „Czuję się zmęczona, ale nie mogę odpocząć.” Leżą wieczorem, a myśli się kręcą. Zasypiają po północy. Budzą się o czwartej rano i nie mogą znowu zasnąć. Albo śpią, ale sen nie regeneruje.

To nie jest problem słabej woli ani „za mało dyscypliny”. To sprawa układu nerwowego, który nie dostał wystarczającego sygnału, że można się naprawdę zatrzymać.

I właśnie tutaj joga nidra działa jak klucz do zamka.

Prowadzona praktyka nie daje mózgowi miejsca na ruminację – jest zbyt zajęty podążaniem za instrukcją. Jednocześnie ciało dostaje jasny sygnał: nic od ciebie nie chcę. Możesz teraz naprawdę odpocząć.

Jak wygląda sesja jogi nidra?

Leżysz na macie (lub kanapie, jeśli ćwiczysz w domu). Przykrywasz się kocem. Zamykasz oczy. Możesz skorzystać z opaski na oczy lub poduszeczki dociążającej powieki.

Przez 20 do 45 minut słyszysz głos prowadzącej, który kieruje Twoją uwagę – na poszczególne części ciała, na oddech, na odczucia, czasem na wyobrażenia. Nic nie musisz robić. Nie ma „dobrze” ani „źle”. Jeśli zasypiasz – to znaczy, że ciało wiedziało, czego potrzebujesz najbardziej.

Po sesji większość uczestniczek opisuje podobne uczucie – lekkości, spokoju i czegoś trudnego do nazwania słowami. Jakby powietrze było lżejsze. Nie „magiczne”, nie „transformujące”. Po prostu spokój. Ten rodzaj spokoju, który jest dostępny w ciele, ale rzadko ma swoje miejsce w codziennym harmonogramie.

Dla kogo joga nidra jest szczególnie wartościowa?

Jeśli rozpoznajesz się w którymś z tych punktów – nidra jest prawdopodobnie dla Ciebie:

  • czujesz się chroniczne przeciążona, ale nie umiesz „wyłączyć głowy” wieczorem
  • masz problemy ze snem – szczególnie wybudzanie się w nocy lub trudności z zasypianiem
  • czujesz napięcie w ciele (kark, szczęka, barki), które nie odpuszcza nawet po weekendzie
  • próbowałaś medytacji i „nie umiałaś” – nidra nie wymaga skupienia w tradycyjnym sensie, tylko podążania za głosem
  • brakuje Ci praktyki, która naprawdę regeneruje, a nie tylko robi wrażenie że „dbasz o siebie”

Jak możesz zacząć?

Jogę nidrę prowadzę często na swoich kobiecych warsztatach – to uwielbiany przez uczestniczki element, bo z łatwością doświadczają wtedy głębokiej regeneracji, której tak bardzo im brakuje na codzień.

Jeśli chcesz spróbować sama – pobierz aplikację Mindy – znajdziesz tam moje nagranie z jogą nidrą. Możesz też poszukać w Internecie wpisując „prowadzona joga nidra” po polsku lub „yoga nidra guided” po angielsku. Zarezerwuj sobie 30 minut, kiedy naprawdę nikt Ci nie przeszkodzi. Połóż się, przykryj kocem i po prostu słuchaj.

Najważniejsza zasada: nie oceniaj tej praktyki po pierwszej sesji. Układ nerwowy potrzebuje kilku powtórzeń, żeby zaufać, że „teraz naprawdę możesz odpocząć”. Dlatego kiedy pierwsza sesja zakończy się drzemką – to nie porażka. To sukces.

Twoje ciało wie jak odpoczywać. Wystarczy mu na to pozwolić.

Udostępnij:
Autorka tego wpisu
Anna Werstak
Pomysłodawczyni i założycielka projektu „Pani ma relaks”, certyfikowana nauczycielka jogi, trenerka technik relaksacyjnych, adeptka uważności, menadżerka, organizatorka oraz miłośniczka rękodzieła i arteterapii. W social mediach znajdziesz ją pod nazwą "Pani od relaksu".
Cześć! Tutaj Ania
Bardzo mi miło gościć Cię na moim blogu pełnym dobroci. Znajdziesz tu mnóstwo wskazówek oraz inspiracji jak dbać na co dzień o swój dobrostan, redukować stres i rozkoszować się wewnętrznym spokojem.

NAJNOWSZE WPISY NA BLOGU

Copyright © 2025 Pani od Relaksu. Wszelkie prawa zastrzeżone.